Powiedz o tym innym!

Księżniczka Lia nie jest standardową przyszłą królową. Uwielbia się wygłupiać z braćmi, ćwiczyć podstawowe chwyty obronne i nie zadziera nosa. Problem w tym, że jako księżniczka ma z góry zaplanowany los.

Projekt bez tytułu 2 - Słowa potrafią oszukać nawet serce - "Zdradzieckie serce" Mary E. Pearson
Zdradzieckie serce, Fałszywy pocałunek – Kroniki Ocalałych Mary E. Pearson

Przygodę z księżniczką, zaczęłam od ekspresowego nadrobienia pierwszego tomu Kronik Ocalałych, czyli „Fałszywego pocałunku” Mary E. Pearson. Dlaczego? Z opisu drugiego tomu wiedziałam, że nie warto zaczynać bez znajomości pierwszego. To ten rodzaj cyklu, w którym bez chronologii, umyka nam zbyt wiele faktów i emocji. 

Jeśli chodzi o pierwszy tom – doceniam zabieg wprowadzenia tajemniczości, którego użyła Mary E. Pearson. Oprócz Lii, mamy tam dwóch skrajnie różnych bohaterów. Rozdziały, które oni opowiadają, celowo nie są podpisane ich imionami. Przyznam, że momentami się gubiłam, który jest który. Sprawiło mi to niesamowitą frajdę 🙂 W drugim tomie ten zabieg nie miałby sensu, bo pod koniec pierwszego poznajemy ich prawdziwą tożsamość. 

Romans, który wciąga

Romanse, które osadzone są w jakichś okresach historycznych lub innych światach, są zdecydowanie bardziej intrygujące. Z reguły po to czytamy, aby odpłynąć i zapomnieć o teraźniejszości. Współczesne romanse potrafią być również ciekawe. Niemniej jednak ich osadzenie „tu i teraz”, ogranicza wyobraźnię autora. 

Fragment „Fałszywego pocałunku” znajdziecie tutaj, a „Zdradzieckiego serca” tutaj.

Kroniki ocalałych to romans, wokół którego została zbudowana sensowna i interesująca fabuła. „Fałszywy pocałunek” zaczynamy od ucieczki Lii przed małżeństwem, którego nie chce. Kończymy zaś na podróży, która może zakończyć się na wiele sposobów.

Od tego momentu zaczyna się „Zdradzieckie serce”. Jeśli myśleliście, że po pierwszym tomie zakończył się dylemat wyboru, którego mężczyznę wybrać, to byliście w błędzie. Jednak te sercowe problemy są przysłonięte przygodami w Królestwie Vendy. Kto wie, może Lia zmieni zdanie, co do wybranka swojego serca?

Przede wszystkim historia kilku bohaterów

Oba tomy są spajane przez bohaterów. Autorka wybrała trzy główne postaci. Osadziła w powieściach także wiele drugo- i trzecioplanowych bohaterów, którzy mają większy lub mniejszy wpływ na wydarzenia fabularne.

Dla przykładu w pierwszym tomie bardzo wyrazista była Pauline, przyjaciółka Lii z czasów życia w zamku. Inną ciekawą postacią była Gwyneth, główna kelnerka w zajeździe, który dla Lii i Pauline był długo domem.

W „Zdradzieckim sercu” dane jest nam poznać sławnego Komizara, którego boją się nawet współpracownicy. Po drodze do Vendy spotykamy także ciekawych wędrowców, którzy pokazują Lii, jak może odszukać w sobie dar. Dokładnie ten, którego nigdy nie umiała użyć. Może po prostu nigdy nie próbowała?

Seria Kroniki ocalałych ma cztery tomy. Drugi z nich kończy się dramatycznie i z niecierpliwością czekam na kolejny. To był plus czytania drugiego zaraz za pierwszym – zero oczekiwania! Mary E. Pearson potrafi zostawić czytelnika w suspensie, który skuteccznie zachęca do przeczytania kolejnych jej książek. 

Różne miejsca, różni ludzie

W „Fałszywym pocałunku” trochę poznajemy królestwo Morrighan, skąd pochodzi Lia. Wyrabiamy sobie opinię o nim na podstawie monologów Lii oraz jej rozmów z innymi ludźmi. W związku z tym nie jest to obiektywna wizja tego świata.

Aczkolwiek w miarę poznawania kolejnych bohaterów, zdanie na temat Morrighan wydaje się potwierdzać. Kraina sama w sobie niczym nie zawiniła, ale ludzie nią rządzący nie mają pojęcia o życiu szarego człowieka. Lia już w pierwszym tomie przekonuje się o tym najlepiej.

„Niektórych granic w Morrighan nie wolno było przekraczać. Jedną z nich była lojalność.” [s. 37 t. 1]

Rafe i Kaden, główne męskie postaci cyklu, są skrajnie różni. Nie w sensie moralnym – dobry lub zły, lecz innych cech charakteru. Obydwaj są niezwykle przystojni, choć każdy z nich na swój sposób. W zależności od rozdziału, czytelnik raz nastawia się do nich pozytywnie, innym razem negatywnie. Granie na emocjach działa w tej serii naprawdę dobrze. 

Muszę przyznać, że od początku polubiłam Kadena i nic na to nie poradzę. Uwielbiam takie charaktery. Niejednoznaczny, z ciekawymi przemyśleniami na temat otaczającej go rzeczywistości. Z drugiej strony niezwykle lojalny, ale umiejący widzieć wady rozwiązania, w które wierzy. 

„Nigdy o tobie nie zapomniałem. W młodości byłem jednym z dwunastu kapłanów, którzy przeprowadzali twoje sakramenty poświęcenia. Darłaś się jak zarzynana świnia.” [s. 291 t. 1]

Drugi tom – „Zdradzieckie serce” przynosi powolne poznawanie Królestwa Vendy oraz samej drogi do tego miejsca. Okazuje się, że podróż konna zajmuje naprawdę dużo czasu. A ten czas Mary E. Pearson w książce wykorzystała idealnie. 

Dzięki temu rozwija się postać Lii, która nie ma już nic wspólnego z delikatną księżniczką. Co więcej, okazuje się, że potrafi snuć intrygi oraz stosować cynizm lub dyplomację wszędzie tam, gdzie tego potrzeba. Choć jest delikatnej postury, to nie są jej straszne żadne warunki i nie narzeka na każdym kroku. Dlatego da się ją lubić od samego początku serii, a to bardzo ważne w przypadku głównej postaci. Gdyby autorka stworzyła nadętą wersję księżniczki, która przeobraża się w miarę kolejnych tomów, też nie byłoby źle. Natomiast Lia jest bardzo ludzka i zwyczajna, a jednocześnie pełna honoru i dumy.

Pozafabularne aspekty Kronik Ocalałych

Okładki obydwu tomów wydanych przez Wydawnictwo Initium w Polsce są z jednej strony baśniowe, z drugiej trochę przerysowane. Wolałabym chyba tę Lię, która ucieka przed niechchcianą przyszłością niż jej wizję, gdyby została. Ta okładka obecnie nie jest dobrym odwzorowaniem bohaterki. Zagraniczne okładki były podobne, ale nie miały w sobie tej nachalnej dworskości po stronie kobiecej postaci, dzięki czemu były lepsze.

Czcionka jest taka sama, jak we wszystkich książkach wydawnictwa. Zatem jeśli dużo ich czytacie, przyzwyczajenie weźmie górę. Tłumaczenie wykonane przez Emilię Skowrońską zadziałało bez zarzutu. W obu tomach mamy wydarzenia przedstawiane z wielu perspektyw. Dzięki dobremu przekładowi dobrze czuć emocje bohaterów, a dialogi nie są sztywne. To bardzo ważne w tym cyklu, bo dialogi znajdują się praktycznie na każdej stronie.

Podsumowanie „Zdradzieckie serce” oraz „Fałszywy pocałunek” Mary E. Pearson

Cykl Kroniki Ocalałych znajdzie swoich fanów u miłośników nietypowych romansów. To przede wszystkim historia, opowiedziana z wielu perspektyw, w której dominująca warstwa to psychologia. To nie są proste książki, umiejscowione w innym świecie i polegające na dylemacie miłosnym. Choć trochę takie mogą się wydawać z opisów na tylnej okładce, to przedstawiają sobą większą wartość.

Amatorzy politycznej dyplomacji oraz intryg znajdą tutaj coś dla siebie. Czytelnicy, którzy szukają lektury z trudnymi wyborami psychologicznymi, docenią trud, który Mary E. Pearson włożyła w konstrukcję fabuły.