Powiedz o tym innym!

Matyas Sanders jest zwyczajnym mechanikiem, który znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze. Z opałów ratuje go tajemniczy nieznajomy, który oferuje mu pracę. Okazja zostania mechanikiem wielkiego czołgu nie jest czymś, czemu łatwo się odmawia.

Projekt bez tytułu 3 - Tylko Miroslav Zamboch potrafi tak łączyć twarde science fiction z wciągająca opowieścią - "Zakuty w stal"
Zakuty w stal Miroslav Zamboch

Na wstępie znalazłam idealny soundtrack:

Nie istnieje Ziemia jaką znamy. Wielka wojna, choć skończyła się dawno temu, cofnęła ludzkość o całe dekady w możliwościach technologicznych. Sztuczne inteligencje i roboty, które zostały stworzone przez ludzi stały się ich najgorszymi wrogami. Dostajemy wizję postapokaliptycznego świata zniszczonego przez wytwór ludzkiej pracy. Doskonale wiemy, że technologia prze do przodu jak burza. Roboty bojowe w stylu DB-24, którego Zamboch stworzył w wydanej wcześniej „Wojnie absolutnej” są bardziej kwestią lat niż wieków. 

Miroslav Zamboch stworzył książkę, w której razem z bohaterami poruszamy się gigantycznym czołgiem, chroniącym konwój handlowy. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, ale jest to zaletą tej pozycji. W poprzedniej książce science fiction, „Wojnie absolutnej”, Zamboch postawił na szybkość i wartkość akcji. Nagromadzenie fizyki plasowało ją w ramach twardego sci-fi i nie była odpowiednia dla każdego fana Miroslava Zambocha.

W najnowszej książce „Zakuty w stal”, akcja toczy się zdecydowanie wolniej, ale książka nie jest w żaden sposób nudna. Autor wyraźnie postawił na drogę, którą przebywają bohaterowie i związany z tą drgoą, rozwój postaci. Mimo konieczności używania specyficznej terminologii najnowsza powieść będzie lekkostrawna nawet dla amatorów lekkiego science fiction.

Czołg, w którym bohaterowie przebywają większość czasu, to ogromna bojowa machina. Nikt na nim nie oszczędza, bo to jedyna rzecz, która jest w stanie uchronić przed zabójczymi botami. Co gorsza, absolutnie nikt nie byłby w stanie stworzyć od nowa takiego czołgu, więc jego wartość jest wielokrotnie większa. Cała załoga traktowała czołg z ogromnym szacunkiem i niesamowitą sympatią. Dla nich to nie była tylko wożąca ich machina. To było ich bezpieczne miejsce na Ziemi.

„Pomału zaczynałem rozumieć, iż kapitan uważa, że nigdzie nie pozyskałby tak znakomitego wyposażenia. Rozumiałem też, w jaki sposób podczas ostatniej wielkiej wojny odnosiliśmy zwycięstwa. Z takimi maszynami bojowymi było to możliwe.” [s. 32]

Matyas Sanders czyli jak stworzyć bohatera z krwi i kości i dobrze go rozwinąć w jednej powieści

Jak się okazuje, Matyas Sanders wcale nie jest taki zwyczajny. Do tej pory naprawiał głównie maszyny służące ludziom do przeżycia. Teraz ma zdecydowanie trudniejsze zadanie, jakim jest utrzymanie przy życiu czołgu, a co za tym idzie – także jego załogi. Dobry mechanik jest skarbem, a zwłaszcza taki, który świetnie zna się na fizyce i mechanice. Widać, że Miroslav Zamboch był w swoim żywiole pisząc tę książkę (jest fizykiem z wykształcenia). Matyas wie co nieco także o botach, pytanie tylko czy jego wiedza okaże się przydatna we wspólnej podróży?

„Botopedia była moją biblią, sam zresztą dodałem do niej dwa zapisy, z których byłem dumny.” [s. 134]

Sanders jest niesamowicie bystry i łapie w lot wszystko, co jest w stanie ułatwić mu przeżycie. To się tyczy nawet przyzwyczajenia do noszenia broni. Ma swoje zasady i przyjemnie było czytać jego narrację całej opowieści. Jego spostrzegawczość i empatia powodują, że lepiej poznajemy całą załogę czołgu. Taki zabieg nie tylko uprzejmnia lekturę „Zakutego w stal”, lecz także zostawia autorowi otwartą furtkę do napisania spin-offów poszczególnych postaci. 

Matyas jako główny bohater przyćmił innych bohaterów. To zupełnie logiczne fabularnie, ale momentami żałowałam, że w którymś rozdziale nie opowiada Cyr czy Rigajev. Panie Zamboch może następnym razem? 

Miroslav Zamboch umieścił w tej książce wiele smaczków. Między innimi przepis na idealną szczoteczkę do zębów:

„Schowałem butelkę, opłukałem twarz, umyłem zęby, a potem przez chwilę machałem szczoteczką do zębów, dzięki czemu zachodził proces katalizy i wykonana ze specjalnego włosia szczoteczka sama się dezynfekowała.” [s. 36]

Barwni bohaterzy drugoplanowi

Załoga czołgu, którą zastał Matyas, to najemnicy, dla których ochrona konwoju to nie pierwszyzna. Niejedno widzieli i niejednego nie chcieliby już spotkać. Znają przeciwnika, wiedzą jak działać wspólnie w sytuacjach kryzysowych i umieją zachować stoicki spokój, gdy inni panikują. Prawda, że idealna zachęta dla każdego chcącego ich wynająć?

Cyr, to drugi strzelec czołgu i utalentowany zbrojmistrz. Imponujący nie tylko zmysłem wzroku, lecz także swoją fizyczną okazałością. Żadna broń nie jest dla niego tajemnicą. Potrafi w dodatku sam manipulować istniejącymi schematami broni tak, aby stworzyć bardziej śmiercionośną całość. Jako specjalista umie dobierać broń do sytuacji, jest zatem idealnym nabytkiem takiej wyprawy.

Katzinski, pierwszy strzelec czołgu, zna się najdłużej z kapitanem Knispelem. Lubi wypić, aby zapomnieć. Ale jak pracuje to nie pije. Najbardziej tragiczna postać całej książki i zdecydowanie najsmutniejsza. Zrozumiecie jak przeczytacie „Zakutego w stal”. Przez swoją enigmatyczność może nie budzić sympatii odbiorcy.

Rigajev to specjalista od chemikaliów, warunków środowiskowych i botów. Jego hobby to autopsja nieżyjących jednostek i obserwacja otoczenia. Dzięki temu jest wybitnym nawigatorem, który wskazuje kierowcy czołgu lepsze trasy niż początkowo zakładane. Postać bardzo często uaktywniana obok Sandersa.

Tutaj znajdziecie recenzję „Wojny absolutnej” Miroslava Zambocha

Marlon, kierowca czołgu. Niezastąpiony w swojej roli. Dobiera trasy optymalnie do możliwości swojego pojazdu. W książce wyraźnie słychać, że ta maszynka to jego kobieta. Jest z nią zżyty, nie daje jej prowadzić nikomu innemu i słucha jej problemów. Choć jest jedną z najrzadziej wspominanych postaci, to nie da się go nie lubić.

Na sam koniec zostawiam najważniejszego członka ekspedycji, mianowicie kapitana Knispela. Po Katzinskim zdecydowanie najbardziej tajemnicza postać. To on negocjuje warunki umów i jest odpowiedzialny za wybranie właściwej załogi i odpowiedniej strategii w danej walce.

Prawda, że barwne towarzystwo? Nie da się ich nie pokochać! A to wszystko w jednej książce.

Ludzkość versus maszyny

Czasy maszyn gasną, ale nieustanny strach przed powtórką z rozrywki zmusza ludzi do czujnej ostrożności. Wojna Hanturiego, która miała miejsce ledwie ćwierć wieku wcześniej, była ostatnią zorganizowaną walką botów z ludźmi. To wtedy ludzie stracili ogromne zasoby umożliwiające im dostęp do starej, zapomnianej technologii. W tej potyczce brały udział również sztuczne inteligencje. Twory, których ludzkość boi i bała się zawsze najbardziej. Ich pojawienie się za każdym razem wywołuje dyskusję na temat granic istnienia życia. Umieją same kreować rzeczywistość i wysuwać wnioski. To brzmi jak człowiek, prawda?

 „Tylko co jest żywe, a co nieżywe? Jaka jest definicja życia?” [s. 178]

„Zakuty w stal” to nie tylko pierwszorzędna powieść science fiction. To także lektura, która przynosi sporo refleksji nad ludzką naturą. Jak zabijają nas maszyny, to umiemy się jednoczyć, a jak przestają nas zabijać, to produkujemy nowe, aby zabijać się nawzajem. Nie wyciągamy wniosków z historycznych lekcji i ciągle mamy ambicje na więcej. Nie umiemy odczuwać nasycenia zasobami, obojętne czy są one intelektualne, czy materialne. 

„Boty początkowo służyły ludziom do walki z innymi ludźmi, o czym często zapominaliśmy. Z biegiem czasu stały się dla nas czymś niesterowalnym, wrogim, tak jak burze, tornada i inne kataklizmy.” [s. 366] 

Zabolały nas te wojny, oj zabolały. Wyjałowiona Ziemia stała się trudnym miejscem do życia. W takich warunkach czołg wydaje się najlepszym miejscem do mieszkania.

„Miał rację, ludzkość traciła jedną umiejętność po drugiej i ten proces wcale się nie kończył. Może spadniemy do poziomu prostych wieśniaków, wspominających swoich przodków podobnych do bogów.” [s.408]

Bot botowi nierówny. Niektóre mają niewielkie akumulatory, które nie pozwalają im na pracę w ciągu nocy. Inne potrafią wycinać szczękami stal. Istnieje jednak dziwna prawidłowość w ich poruszaniu się. Czyżby umiały się zorganizować? Czy to tylko wynika z ulepszania ich algorytmów na linii produkcyjnej, czy też sztuczne inteligencje nauczyły się upgrade’ować inne boty?

Podsumowanie „Zakuty w stal” Miroslav Zamboch

„Zakutego w stal” Miroslava Zambocha czytałam powoli. Delektowałam się każdym rozdziałem. Poznawałam myśli Matyasa i jego obserwacje na temat otoczenia. Dodatkowo został mi zgrabnie przedstawiony świat po wojnie Hanturiego. Dla każdego, kto uwielbia tematykę sztucznych inteligencji i losów ludzi w erze myślących robotów, ta książka będzie idealna.

„Zakutego w stal” można śmiało czytać bez znajomości poprzednich tomów. I tak przyniesie sporo radości i intelektualnej rozrywki. Sam Miroslav Zamboch przyznaje, że to powieść, z której jest najbardziej zadowolony! Co gorsza, autentycznie bolało mnie zakończenie. Zrozumiecie to po lekturze książki.

P.S.

Podpowiedzi o kapitanie Knispelu były aż nazbyt oczywiste!