Gdy twoje życie wygląda jak gra w chowanego czyli „Tryjon” Melissa Darwood

Zamykasz oczy. Mija sekunda. Otwierasz je ponownie. Masz na sobie inne ubrania, twoje włosy urosły 10 cm. Otaczają cię ludzie, których nie znasz. Nie wiesz co się dzieje. Ręce zaczynają ci się pocić. Serce Jesteś na skraju paniki. TO znowu się stało. Mila nie ma szczęśliwego życia. Na jej nastoletnich barkach spoczywa alkoholizm matki i śmierć ojca. Jest wycofana i z powodu swoich dziwactw wyśmiewana w szkole. Trochę tego wszystkiego za dużo na głowę siedemnastolatki. Ucieka w świat, który sama może wykreować. Przelewa swoje myśli na papier kiedy tylko ma ku temu okazję. Nie umie tylko zrozumieć, dlaczego tak wielu rzeczy nie pamięta. Potrafi budzić się w innym miejscu niż była przed chwilą. Co się z nią dzieje? Wbrew temu …

Luonto – kraina wiecznej szczęśliwości? Wizja idealnego świata Melissy Darwood

Chloris za swoje naganne zachowanie została wysłana na totalny koniec świata, do ciotki, której nie lubi. Nie ma tu nic wartościowego. Żadnego połączenia ze światem – zero Internetu, telewizji, wszystkiego co ma znaczenie. Jak tu przetrwać? Gdy ziemia zatrzęsie się pod jej nogami, staje przed dylematem – poddać się czy przeżyć? Matka Natura ma dość. Wystarczy zabijania, niszczenia i powolnego uśmiercania jej środowiska. Starczy cierpienia, niemych krzyków, tych którzy nie mają prawa głosu. Nadszedł czas końca. Chloris zostaje uwikłana w sam środek nadchodzącej Apokalipsy. Dziewczyna reprezentuje typowe pokolenie, które nie wyobraża sobie życia bez Internetu. Jej kontakt z rodzicami jest marginalny, a przyjaźnie powierzchowne. Gdy wymuszona wizyta u ciotki ma szansę skończyć się tragicznie, z wyrwy w ziemi ratuje ją …

Co zrobić, gdy Nomen woli inne Lokum niż Twoje? „Pryncypium” Melissa Darwood

Imię, z łacińskiego nomen jest często wybierane dla nas zupełnie przypadkowo. Niejednokrotnie nienawidzimy go z całego serca, by innym razem uwielbiać jego brzmienie. A tu peszek, bo nomen może wcale nie chcieć naszego lokum i odmawiać z nim współpracy! I na początku był chaos. Czarne żyły, ból, którego nie sposób opisać, brak emocji i jakaś tajna organizacja. Melissa Darwood tym nas raczy na dzień dobry w „Pryncypium”. Ciężko ten chaos ogarnąć na pierwszy rzut oka, ale właśnie to w pewien sposób zachęca do czytania dalej. Jeśli zaczniecie czytać i ten dziwny świat was odrzuci – przełamcie się, dla tej książki naprawdę warto, a dodatkowo z każdą stroną dowiadujemy się o nim trochę więcej. Autorka intryguje konceptem Nomen, Lokum i Ipsum, …