Powiedz o tym innym!
Projekt bez tytułu - Gdzie dwóch inkwizytorów, tam nie ma czarownic? - "Świat inkwizytorów" Jacek Piekara
Świat inkwizytorów Jacek Piekara

Gdy przychodzi stoczyć bój przeciwko istocie pamiętającej Ukrzyżowanie i Zstąpienie Jezusa Chrystusa, trzeba zwrócić się do jedynego inkwizytora, zdolnego zabić podobną kreaturę. Mordimer Madderdin, wierny Sługa Jego Ekscelencji Biskupa Hez-hezronu powraca!

Na uwagę zasługują dobrze odwzorowujące moją wyobraźnię ilustracje Leszka Woźniaka. Najbardziej spodobał mi się błazen księcia:

IMG 20190310 180346 Fotor 768x1024 - Gdzie dwóch inkwizytorów, tam nie ma czarownic? - "Świat inkwizytorów" Jacek Piekara
Błazen królewski, ilustracja Leszek Woźniak

Ruś i ziemie dzikie

Podobała mi się ta wyprawa stworzona przez Jacka Piekarę. Zdecydowanie bardziej niż Amszilas. Z jednej strony wymusiła pojawienie się Mordimera. Z drugiej strony zmieniliśmy politykę i napięcia w Wewnętrznym Kręgu Świętego Officjum, na polityczne przepychanki między władcami na Rusi. To było orzeźwiające doświadczenie.

„- Mówią wrogowie… – pochylił się w fotelu, opierając dłonie na udach – że lud na Rusi dlatego pije pełnym gardłem, bo nie może swobodnie oddychać pełną piersią.” [s. 141]

Wraz z wyprawą pojawił się stereotyp wschodniego sąsiada naszych obecnych ziem. Twardzi wojownicy, poddający się jedynie po śmierci, ale mający słabość do wysokoprocentowych trunków. Prawie jak Wikingowie, tyle że bez Valhalli. Cóż, jacy władcy, taki naród? Żeby było ciekawiej, gardzą tam magią. Trzeba zatem poradzić sobie bez sztuczek, które zostaną uznane za bluźnierstwo lub próbę uśmiercenia władcy.

Oprócz samej podróży, przebywamy razem z bohaterami na dwóch dworach: nowogrodzkim wielkiego księcia Włodzimierza oraz w Księstwie Peczorskim u księżnej Ludmiły. Tu też trzeba uważać na słowa, ale z naciskiem na pokazanie swojej odwagi i siły, niekoniecznie siły magicznej i inteligencji. Polecam waszej uwadze karła Linasa, który jest malutki ciałem, ale wielki umysłem. Poza tym, wygląda ciekawie.

Święte Officjum

Wewnętrzny Krąg Świętego Officjum to nie tylko pilnie strzeżone tajemnice, których znajomość można przypłacić życiem. To także nieszablonowe osobistości wchodzące w jego skład. Znamy już Katrinę, Arnolda czy Mariusa. W tym tomie lepiej poznajemy Barnabę Bibera oraz samą Nontle, czyli Hildegardę. Na moje nieszczęście za każdym razem jak na plan wychodził Barnaba, kojarzył mi się nazwiskiem z mało utalentowanym celebrytą i absolutnie nie mogłam go sobie wyobrazić na nowo jako szanowanego członka Inkwizytorium.

„Marek Kwintyliusz, najbliższy sługa, a może nawet przyjaciel i powiernik Chrystusa, był postacią bliską sercu każdego inkwizytora. To on położył podwaliny pod Święte Officjum, to on stworzył Inkwizytorium, mające działać jak ostrze Chrystusowego miecza. To on oznajmił, że wrogowie wiary nie schowają się przed jej obrońcami ani pod ziemią, ani w powietrzu, ani pod wodą. Stąd właśnie kret, ptak i ryba stały się symbolami Świętego Officjum.” [s. 41]

Hildegardzie Reizend muszę przyznać plus za niesamowite imię i nazwisko. Kojarzy mi się z mrocznym magiem, który na co dzień para się czarną magią, z odrobiną nekromancji. Ta intrygująca postać sprawia wrażenie delikatnej, a jednocześnie wyrachowanej. Roztacza wokół siebie aurę pewności i potężnej wiedzy, którą posiadła w ciągu niezliczonych podróży. Z pewnością spotkamy ją w kolejnej powieści i jestem ciekawa, w którą stronę została zaprojektowana ta bohaterka.

Dyplomacja jest bodaj najpotężniejszym narzędziem w codziennym życiu Wewnętrznego Kręgu. Niedopowiedzenia, półprawdy i znaczące gesty – tego wszystkiego trzeba się w lot nauczyć, jeśli chce się przetrwać w tym elitarnym towarzystwie. Jeden mały błąd i wszystko może lec w gruzach. Jedno zawahanie w nieodpowiednim momencie może oznaczać śmierć.

„- Czyż to nie zdumiewające, że są ludzie, którzy potrafią tak kształtować ludzkie dusze, by opróżnić je niczym beczki pełne zgnilizny i następnie napełnić likworem woniejącym piękniej niż rajskie ogrody? – odpowiedział pytaniem Madderdin z ironicznym uśmiechem.” [s. 101]

Dzięki cyklowi opowiadającemu o Wewnętrznym Kręgu Inkwizytorium, dowiadujemy się więcej o samym Mordimerze, bez jego udziału. Dlaczego jest tak wyjątkowy pośród innych Inkwizytorów? Czy wszyscy mają swojego przerażającego Anioła Stróża?

Tutaj znajdziecie recenzję drugiego tomu cyklu Płomień i Krzyż. Świat inkwizytorów

Mordimer Madderdin i Hez-hezron

Mordimer Madderdin tylko z pozoru miał wpływ na swoją przyszłość. To wszystko zostało sprytnie ukartowane przez Arnolda Lowefella. Osoba z tak ważną zawartością, nie mogła wieść jakiegokolwiek życia. Musiał być pod baczną obserwacją, a co szkodziło, aby przy tym wypełniał wolę Pana?

Mordimer uwielbiał dobre wino i nie gardził pięknymi kobietami. Wszystko po to, by zachować uniżonego sługę w dobrym zdrowiu, aby dłużej był w stanie wykonywać swoje obowiązki! Umiarkowanie w jedzeniu i piciu to nie zawsze była jego mocna strona, ale zawsze znajdowało się na to kompletnie racjonalne wyjaśnienie. Co więcej! Bardzo często było to jednym z celowych zabiegów, aby rozwikłać zagadkę. To, że czasem niecelowo również dzięki temu się udawało, to tylko świadczy o tym, że Pan czuwa nad jego duszą!

„Hez-hezron był jak każde wielkie miasto w czasie suchego lata. Brudny, śmierdzący i zły. Przypominał wściekłe, chore zwierzę, zwinięte w kłębek i warczące na każdego, kto się do niego zbliży.” [s. 96]

Brakuje mi Kostucha i Bliźniaków. Katrina, Barnaba czy Hildegarda są tacy poważni i poprawni. A przy tym idealnie dyplomatyczni i, często, wyprani z emocji. Jednym słowem, co to nie oni. Kostuch czy Bliźniacy w ogóle się nie przejmowali poprawnością. Czasem nawet Mordimer musiał ich temperować. Ale wykonywali razem z nim misje. Wspierali go, a on ich. Byli nietuzinkową drużyną polującą na zło tamtego świata. Tego mi brak.

Podsumowanie „Świat inkwizytorów. Płomień i krzyż. Tom III” Jacek Piekara

Trzecia część cyklu Płomień i krzyż jest mi chyba najbliższą. Z pewnością z powodu obecności Mordimera Madderdina. Drugim powodem była wyprawa na wschód. Trochę opatrzył mi się Amszilas i sam Arnold, zatem to było potrzebne mi odświeżenie. Ciesze się, że wrócił Inkwizytor Jego Wysokości. To on nadawał dla mnie sens temu cyklowi. To wokół niego toczy się cała fabuła, mimo tego kilku tomowego spin-offu 😉

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. więcej informacji

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka plików cookie tutaj

Close