Powiedz o tym innym!
Projekt bez tytułu 3 - Gdy fikcja okazuje się koszmarną rzeczywistością - "Stróż krokodyla" Katrine Engberg
Stróż krokodyla Katrine Engberg

Kopenhaga. Zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny. Nie miała wrogów, nie była typem buntowniczki. Chciała zostać pisarką. Kto ją zabił?

„Stróż krokodyla” Katrine Engberg jest klasycznym przykładem dobrego skandynawskiego kryminału. Nacisk jest położony na stopniowe budowanie napięcia między poszczególnymi bohaterami. Z każdą stroną coraz bardziej odczuwalny jest nastrój beznadziei i wszechogarniającego mroku i strachu.

Katrine Engberg zgrabnie łączy morderstwo, wątki obyczajowe i profil psychologiczny sprawcy. Zbrodnia dla śledczego Jeppe Kornera i Anette Werner wygląda na przypadkową. To z perspektywy innych bohaterów dowiadujemy się, że może wszystkie poszlaki mają swoje drugie dno.

Nie czytajcie okładki. Cieszę się, że jej nie przeczytałam. Zdradza szczegóły, które warto poznać dopiero podczas lektury. To one nadają jej smaku. Gdy zapoznacie się z nimi od razu, ten kryminał nie będzie już tak tajemniczy i stracicie przyjemność z czytania.

Śledczy z krwi i kości

Jeppe Korner trochę przypominał mi komisarza Witczaka z powieści Mateusza M. Lemberga. Spokojny, ale szanujący swój zespół. Impulsywny wtedy, gdy trzeba. A jednocześnie pełen empatii i powściągliwości, która zapewnia mu dobry kontakt z otoczeniem ofiar. W tym duecie śledczym to często on jest dobrym policjantem.

Jeppe ma za sobą trudny rozwód i chwile, o których wolałby zapomnieć. W tym mrocznym momencie życia pomagali mu przyjaciele. Ciągle jednak nie potrafi się uporać ze świadomością, że jego żona postanowiła żyć z kimś innym. Może to kwestia samotności?

Na jego przeciwieństwo została stworzona przez autorkę Anette Werner. Hałaśliwa, ciągle podjadająca i grająca zdecydowanie złą policjantkę. Anette jest w bardzo szczęśliwym związku, który wydaje się równoważyć trudne chwile w pracy. Nie oszukujmy się, praca policjanta, zwłaszcza w wydziale zabójstw jest co najmniej obciążająca psychicznie. Jak wiemy z wielu książek i filmów kryminalnych – śledczy radzą sobie z tym różnie. Od alkoholu, przez seks, kończąc na narkotykach. Miłość brzmi zdecydowanie zdrowiej i rozsądniej.

Podejrzewam, że w kolejnych częściach Jeppe i Anette będą na zmianę grali rolę pierwszoplanowego śledczego. To byłoby z perspektywy czytelnika znacznie ciekawsze. Również dlatego, że ich skrajne osobowości wyraźnie wpływają na klimat książki. „Stróż krokodyla” jest mroczny i depresyjny, bo taki nastrój ma Jeppe. Narracja w wykonaniu Anette mogłaby sprawić, że byłaby to lżejsza powieść z analitycznym i chłodnym podejściem.

Katrine Engberg

Z twórczością Katrine stykam się po raz pierwszy, natomiast duńska powieść nie jest dla mnie nowością. Uwielbiam thrillery psychologiczne Christiana Jungersena. Katrine była wcześniej choreografką oraz tancerką. Pracowała i pracuje nadal dla teatru i telewizji. Niedawno ukazała się trzecia powieść z serii o detektywie Jeppe Kornerze i Annette Werner zatytułowana „Glasvinge”. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce trafią do polskiego tłumaczenia!

Sara Blædel i jej cykl z Louise Rick przyniósł jej miano królowej duńskich kryminałów. Do mnie bardziej przemawia styl Katrine, ale zobaczymy jak to będzie wyglądało w dalszych częściach przygód Jeppe. Niech was nie zmartwi fakt, że jest napisana w trzeciej osobie. Do niektórych kryminałów to pasuje i tak jest w tym przypadku.

Stróż krokodyla – enigmatyczny tytuł

Aż do końca lektury nie dawał mi on spokoju. Zupełnie mi do niczego nie pasował. Ani do fabuły, ani do bohaterów. Nie mogłam go w żaden sposób umiejscowić i dlatego mi przeszkadzał. Pod koniec lektury wszystkie części układanki trafiają na swoje miejsce i użycie zwrotu „stróż krokodyla” nagle ma dużo sensu.

Nie będę zdradzać fabuły, to też napiszę tylko o kim tu mowa. Krokodyle żyją w symbiozie z małymi ptaszkami. Te nieustraszone zwierzaki wpełzają spokojnie do rozwartej paszczy krokodyla, aby wyczyścić mu zęby. Ot, obopólna korzyść. On się naje, a gad ma czyste zębiska. Kto jest ptaszkiem, a kto krokodylem w powieści Katrine Engberg?

Podsumowanie „Stróż krokodyla” Katrine Engberg

Zaintrygował mnie tytuł, który był miłą odmianą dla wszystkich bardzo mrocznych kryminałów. Nie mówił nic konkretnego o naturze książki, w przeciwieństwie do tylnej okładki (nie czytajcie jej). Zatrzymała i wciągnęła fabuła, która rozwija się powoli i wikła coraz bardziej. Choć niektóre kwestie stały się dla mnie w pewnym momencie oczywiste, to czytałam „Stróża krokodyla” z przyjemnością (tak, wiedziałam kto zabił).

Polecam fanom kryminału, w którym najważniejsze jest policyjne śledztwo. Nie ma tu za wiele medycyny sądowej ani krwawych jatek. Katrine Engberg postawiła na psychologię i dedukcję. Jeśli lubicie powieści kryminalne z perspektywy jednego, głównego bohatera, to dobrze trafiliście.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. więcej informacji

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka plików cookie tutaj

Close