Powiedz o tym innym!

Dwóch rycerzy i inkwizytor. „Pęknięta korona” to wyważona mieszanka spokoju i siły. Wszyscy mają bowiem jeden cel – znaleźć winnych.

Projekt bez tytułu - Intrygi polskich rycerzy - "Pęknięta korona" Grzegorz Wielgus
Pęknięta korona Grzegorz Wielgus

Gdy do klasztoru dominikanów, znajdującego się nieopodal ulicy Grodzkiej w Krakowie, zawitał czarny rycerz, zwiastowało to nowe zmartwienia. Spokojny czas modlitw dla inkwizytora Gotfryda miał się niechybnie zakończyć. Rycerzem owym okazał się Jaksa, stary druh, który odnalazł niepokojące zjawisko w sidłach na ryby. „Pęknięta korona” Grzegorza Wielgusa zaczyna się z impetem i nie zwalnia do samego końca!

Kto zamordował ofiarę? Dlaczego była okaleczona? Czy uda im się odnaleźć poszlaki wskazujące odpowiedzi na te pytania? Połączenie intuicji Jaksy i dedukcji brata Gotfryda może okazać się zbawienne w rezultaty. 

„Twarz mężczyzny została tak dalece zmiażdżona, iż przypominała groteskowo wykrzywione oblicza wykutych w kamieniu czartów, wykrzywiających pyski ku wiernym w kościelnych wnętrzach.” [s. 11]

Zachwycił mnie język. Tego oczekiwałam i to zostało spełnione w stu procentach. Taka powinna być książka z XIII wieku, aby być wiarygodną. Spokojnie można według mapy prześledzić losy bohaterów, a Kraków to wdzięczne miejsce na osadzenie fabuły.

Zamiast użycia słowa „dowód”, mamy średniowieczne „ordalia”. Takie drobnostki tylko wzmacniają wrażenie, że naprawdę przenieśliśmy się do średniowiecznych ziem krakowskich. 

Przyznam, że miałam jednocześnie chwilową zagwozdkę, czemu w ogóle zamieszany jest w to wszystko brat Gotfryd. Ostatecznie stwierdziłam, że to ze względu na przeszłość rycerza i inkwizytora oraz łączące ich zaufanie. Dlaczego mnie to zastanawiało? Inkwizytorzy z reguły zajmowali się przejawami herezji, a nie zwykłymi zabójstwami. To może wyglądało odrobinę podejrzanie, ale nie aż tak, żeby od razu zaciągać porady inkwizytora. 

Inkwizytor i dominikanin w jednym

” – Słowa są cenne. Dysponuj nimi mądrze.” [s. 27]

Tako rzecze prawdziwy duchowy człowiek. Mówić tylko tyle, ile trzeba, nic ponadto. Prawdą jest bowiem, że często ludzie bardziej boją się ciszy niż mowy. Inkwizytor Gotfryd jest oszczędny w słowach. Czyny jego potwierdzają, że serce inkwizytora jest oddane Bogu. Jednocześnie bystry umysł brata służy poszukiwaniu prawdy tam, gdzie jest ona ukrywana.

„Z własnego doświadczenia Gotfryd mógł powiedzieć, że najlepsze kłamstwa to takie, które wyrastają z prawdy i różnią się od niej zaledwie w kilku szczegółach.” [s. 64]

Gotfryd jest stoikiem, którego zmysły zostały wyostrzone przez służbę Panu. Jak przystało na średniowiecznego dominikanina, jego myśli wędrują głównie po łacinie. Błękitne oczy brata umieją zmusić do wyjawienia prawdy. Zachowanie ciszy w połączeniu z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego potrafi działać cuda na tych, którzy mają nieczyste sumienie. 

Grzegorz Wielgus wspomina o ugrupowaniu Waldensów, założonym przez Piotra Waldo. To jedna z grup prześladowanych przez inkwizycję. Nie uznawali zwierzchności władzy, zatem byli logicznym przeciwnikiem dla papieża i inkwizytorów. Wspomnienie o nich w „Pękniętej koronie” sprawia, że fabuła staje się jeszcze bardziej wiarygodna. Dzięki temu postać brata Gotfryda ma przeszłość, która w dodatku jest zgodna z prawdą historyczną.

„Pozornie dźwięki nie były ze sobą powiązane, lecz gdy dominikanin wsłuchał się w nie z całą uwagą, odkrywał starannie ułożoną kompozycję, która miała zabrzmieć tylko ten jeden raz, a później rozpłynąć się w nicości.” [s. 139]

Zabobony jako skuteczna metoda odwrócenia uwagi

Ach jak zobaczyłam wspomnienie o Dzikim Gonie to wrócił do mnie „Wiedźmin”. Wielu utożsamia go tylko z tą powieścią, a Dziki Gon wywodzi się oczywiście z mitologii słowiańskiej, z której Sapkowski czerpał garściami. Powiadano, że na te zjawy lepiej nie spoglądać. Samo ich pojawienie mogło zwiastować rychłe katastrofy. XIII wiek żył przesądami znacznie mocniej niż my obecnie. 

„Zamarłem cołkiem, nawet palcem nie śmiąć kiwnąć, bo to Dziki Gon rusoł na łowy. Tylkom powieki zacisnoł, bo jak kto na widma spojrzy, to one go cap za kołnierz pochwycą i uniosą ze sobą na siodłach.” [s. 45]

Brat Gotfryd wie, jak wielką siłą dysponuje słowo. Pojedyncze, puszczone w las chętnych uszu, może wyrządzić nieodwracalne szkody. Niejednokrotnie słowa mogą okazać się zabójcze dla bezpośrednio związanych z nimi osób. W „Pęknietej koronie” jak przystało na czasy inkwizycji, widać jak wiele człowiek potrafi zgotować człowiekowi. Nieważne, czy w imię władzy, miłości czy pieniędzy.

„Ignorancja, zabobon, kłamstwa oraz chciwość rodziły straszliwe plony, jeżeli tylko pozwolić im wzrastać bez dozoru.” [s. 94]

Znalazłam nawet fragment świadczący o zaczątkach frenologii, do której powstania było jeszcze daleko. Według tej teorii, nasz wygląd jest ściśle powiązany z tym, jaki mamy charakter lub skłonności.

„Wydatne wargi i mały, zadarty nos mogłyby stanowić, iż Maurycy jest osobą słabego charakteru, lecz gdy tylko kanclerz otwierał usta, płynął z nich głos głęboki i dla ucha przyjemny.” [s. 155]

Jaksa pełen humoru

Zastanawiałam się, czy Jaksa będzie błędnym rycerzem, czy też będzie wojownikiem pełną parą. Okazało się, że pół na pół. Jest spostrzegawczy niczym sokół, nie umknie mu ani jeden szczegół śledztwa. Umie wiele wyczytać z ludzkiej mimiki i prawdopodobnie dlatego jeszcze żyje. Dodatkowo, jak przystało na wielkiego woja, całkiem nieźle radzi sobie z mieczem. 

„- Kur…kumotry latające, czmychajcie co żywo, bowiem wasza obecność jest mi więcej niż przykra, a ukąszenia zadane waszymi kolcami nie przynoszą radości! – Jaksa wciąż opędzał się od komarów – Oby wam groby chujem porosły.” [s. 162]

Co więcej, Jaksa został przez Grzegorza Wielgusa wyposażony w sarkastyczne poczucie humoru. Od czasu do czasu okraszone nutką dekadentyzmu. W „Pękniętej koronie” podróżuje czasem z bratem inkwizytorem, ale częściej z innym rycerzem – Lambertem z Myślenic. Ów trochę balansuje przywary Jaksy. Nic nie poradzę, że jego imię także kojarzy mi się z „Wiedźminem”. 

Wszystkie cechy Jaksy sprawiają, że dobrze porozumiewa się z bratem Gotfrydem. Przeszli razem już niejedną przygodę, gdzie lojalność Jaksy okazała się niepodważalna, a męstwo udowodnione. 

Podsumowanie „Pęknięta korona” Grzegorz Wielgus

Grzegorz Wielgus popełnił bardzo sugestywną powieść, osadzoną w XIII wieku. Zachwyceni będą fani książek historycznych, które są osadzone w wiekach średnich. Amatorzy języka będą cieszyć oko dialogami bohaterów. Czytelnicy żądni krwi również znajdą tu coś dla siebie. I to wszystko w tak małej książce (zaledwie 240 stron!).

Już niedługo (10.11) rozdanie książkowe z „Pękniętą koroną”!