Powiedz o tym innym!

Piotrków Trybunalski. Rok 1988. Ciepłe lato. Trzech chłopców wychodzi z domów i nigdy do nich nie wraca. Rodzice odchodzą od zmysłów. Tydzień później dowiadują się, że wszyscy nie żyją. Zostali zamordowani, a ich ciała spalone.

Projekt bez tytułu - Potwór z Piotrkowa Trybunalskiego - "Łowca" reportaż Ewy Żarskiej
Ewa Żarska – sprawa Trynkiewicza

Do czasu lektury tej książki nie znałam sprawy Trynkiewicza. Może ze względu na rok jej popełnienia, a może dlatego, że nie była obecnie bardzo medialna. Zbrodnia, którą Mariusz Trynkiewicz popełnił w 1988 roku sprawiła, że Piotrków Trybunalski nie był już taki sam. Dzieci nie wychodziły bawić się same, rodzice bali się wypuszczać ich z domów. I to wszystko zanim nawet Trynkiewicz został złapany. Zaginięcie trójki dzieci w tak krótkim czasie było ciosem w bezpieczeństwo, które jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka.

Mariusz Trynkiewicz został dość szybko znaleziony i skazany za swoją zbrodnię. Nie wróciło to życia jego ofiarom i nie ukoiło bólu ich rodzin. Jak rodzi się takie zło w człowieku? Tutaj możecie posłuchać podcastu o reportażu.

Zło może być tam, gdzie najmniej się go spodziewamy

Mariusz Trynkiewicz był nauczycielem wychowania fizycznego. Budził zaufanie, także wśród dzieci. Nie pasował do schematu seryjnego mordercy. Nie wyglądał na pedofila. A jednak to zło w nim się obudziło i raczej nie zasnęło, mimo kary 25 lat więzienia. Nauczyciel to ktoś komu ufamy. Zarówno rodzice, jak i dzieci. Przecież ktoś go do tego zawodu dopuścił, prawda? I nikt nigdy nie zauważył w nim nic odstającego od normy. Owszem, przechodził załamania nerwowe, ale to przecież nie znaczy, że wyjdzie z domu zabijać, prawda?

 

Wymiar sprawiedliwości, który nie jest sprawiedliwy

Mariusz Trynkiewicz został na początku skazany na karę śmierci. Zmieniono ją potem na 25 lat pozbawienia wolności. Trynkiewicz wcześniej odsiadywał wyrok sądu wojskowego za molestowanie dzieci. To właśnie w przerwie tej odsiadki, zabił czterech niewinnych chłopców. Czy w ogóle powinien był wyjść z więzienia? Dlaczego nikt nie nadzorował jego pobytu na wolności? Czy dałoby się wtedy uniknąć tej tragedii?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, zwłaszcza oceniając je z obecnej perspektywy. Choć to były inne czasy, to jednak zbrodnia dotycząca dzieci, zawsze bulwersuje tak samo. Odpowiedź na pytanie, co robić z pedofilią, jest chyba najtrudniejszym z tych zagadnień. Czy kara paru lub parunastu lat więzienia coś zmieni? Psycholodzy są praktycznie w stu procentach pewni, że taki delikwent, po wyjściu na wolność, zrobi dokładnie to samo. Czy zatem dożywotnia kara pozbawienia wolności lub pobyt w instytucji zamkniętej są jedynymi rozwiązaniami? Czy osoba z takimi skłonnościami ma szansę na resocjalizację? Nasz wymiar sprawiedliwości zdaje się w to wierzyć, bo Mariusz Trynkiewicz po odbyciu kary wyszedł na wolność. To nic, że chwilę potem został skazany na pobyt w ośrodku zamkniętym. Przecież trzeba było dać mu szansę na normalne życie, czyż nie? Szkoda, że tej szansy nie miało czterech młodych chłopców i ich rodziny.

Reportaż o sprawie sprzed lat – po co?

Ewa Żarska wraca do sprawy, która toczyła się w tle jej własnego dzieciństwa. Sama pochodzi z Piotrkowa Trybunalskiego i doskonale pamięta te paskudne czasy. W tym krótkim, ale treściwym reportażu przedstawia fakty, zeznania i oględziny z miejsc zdarzenia. Ewa Żarska chciała tym reportażem pokazać, jak bardzo zafascynowani jesteśmy samym mordercą. Nie interesują nas nawet ofiary ani ich rodziny, tylko sam fakt, że zostało popełnione tak bestialskie morderstwo.

To były czasy milicji w Polsce, ale nic nie usprawiedliwia braku pomocy dla rodzin zamordowanych chłopców. Żadna z tych rodzin nie przetrwała tej diabelsko trudnej próby. Mimo że morderca poszedł za kratki, to ich życie już nigdy nie było takie jak przedtem. Doskonale umiem sobie wyobrazić ten paniczny strach przed wyjściem gdziekolwiek. Tą złość na brak sprawiedliwości. Tę tęsknotę za życiem, które już nigdy nie wróci. Dlatego takie reportaże jak ten, są niezwykle cenne. Być może ktoś w końcu spróbuje naprawić sprawiedliwość, która nie jest sprawiedliwa.

Podsumowanie „Łowca” Ewa Żarska

Lubię takie książki. Są proste w przekazie, a jednocześnie nie są nacechowane emocjonalnie. Reportaż powinien być obiektywny i wyzuty z ocen. To czytelnik ma sam zdecydować, jak chce osądzić daną sprawę. Dlatego właśnie dobry reportaż jest trudno napisać. Ewie Żarskiej się to udało, choć sprawa Trynkiewicza jest niewątpliwie bardzo kontrowersyjna. Jeśli nie wiedzieliście wcześniej, kim jest Trynkiewicz – polecam. Jeśli czytaliście informacje na temat tej sprawy, to książka i tak przypadnie wam do gustu – układa całość chronologicznie i prezentuje zarówno wymiar sprawiedliwości, jak i samego sprawcę. „Łowca” bardzo wpływa na emocje i nie polecam czytać tej książki w ponurym stanie umysłu.