Lebensborn – przerażająco skuteczny pomysł na rozwój rasy aryjskiej – Anna Malinowska „Brunatna kołysanka”

Tworzenie czystej aryjskiej rasy wymagało wiele pracy. Sięgano po najbardziej szalone, moralnie naganne i zboczone koncepty, by to zrealizować tę chorą ideę. Lebensborn należał do tych bardziej kontrowersyjnych, o których nigdy nie było głośno. Lebensborn, z niemieckiego źródło życia, miało na początku bardzo szczytny cel – było organizacją pomagającą przyszłym matkom, które były niezamężne. Taka jest oficjalna wersja, która faktycznie miała miejsce do mniej więcej 1940 roku, gdy różne ośrodki tej instytucji zostały założone na terenie Polski. Ośrodki-córki germanizowały dzieci uprowadzone z polskich domów, aby potem przekazać je jako aryjski chów do nowych, niemieckich domów. Alojzy Twardecki, w zasadzie Alfred Hartmann, jest przykładem ofiary systemu źródła życia. Brutalnie odebrany rodzinie, nauczony języka, został oddany pod opiekę do niemieckiej rodziny. Alfred …

Pan odszedł, a wyprawę w poszukiwaniu Jego śladu uratowała…musztarda – „Bramy światłości. Tom 1” – Maja Lidia Kossakowska

Anioł Zagłady wyrusza na kolejną wyprawę, a myślał, że chwilę odpocznie. Pech chciał, że tą ekspedycją rządzi uparta Świetlista, której bliżej do prychającej kotki niż poważanego naukowca. Na szczęście Daimon ma ze sobą swojego wiernego przyjaciela – Boską Bestię, który sprowadza go z granic szaleństwa na tory rozsądnej kalkulacji. Pan sobie poszedł, nie wiadomo kiedy wróci, o ile w ogóle to nastąpi. Czy Aniołowie na to zasłużyli? A może po prostu chciał pobyć sam? Nieznane są drogi Pana. Zupełnym przypadkiem na ślad Jego Jasności trafia badaczka Sereda. Niestrudzona w dążeniu do nowych odkryć naukowych Anielica jest miłą odmianą od grzeczniutkich koleżanek po fachu. Pyskata, arogancka i pełna empatii dla innych gatunków, a jednocześnie tak obojętna na typowo ludzkie uczucia, jak …

Gdy „zwykłe” porwanie staje się polityczną aferą – „Wyzwolona” Róża Lewanowicz

Ten moment, gdy wydaje ci się, że już najgorsze za tobą i wszystko się jakoś ułoży. Zapamiętaj. Ten moment oznacza, że wszystko jeszcze przed tobą i cały misterny plan runie nim na dobre się rozpocznie. Justyna Meyer myślała, że wszystkie sprawy związane z jej porwaniem zostały już wyjaśnione i życie może być już tylko piękniejsze. Z taką nadzieją żył również Łukasz Meyer, mąż głównej zainteresowanej. Pech chciał, że najwyraźniej Justynka ma więcej na sumieniu niż pragnie przyznać. Tajemnica goni tajemnicę, a sekrety wychodzą na jaw bardzo powoli i z zamierzonym efektem. Trzeba przyznać, że Róża Lewanowicz trzyma w napięciu do ostatnich stron „Wyzwolonej”. Porwana Mimo iż przygodę z Różą Lewanowicz rozpoczęłam od drugiego tomu, czyli „Przebudzonej”, to zaczynając trzeci tom …

Co zrobić, gdy Nomen woli inne Lokum niż Twoje? „Pryncypium” Melissa Darwood

Imię, z łacińskiego nomen jest często wybierane dla nas zupełnie przypadkowo. Niejednokrotnie nienawidzimy go z całego serca, by innym razem uwielbiać jego brzmienie. A tu peszek, bo nomen może wcale nie chcieć naszego lokum i odmawiać z nim współpracy! I na początku był chaos. Czarne żyły, ból, którego nie sposób opisać, brak emocji i jakaś tajna organizacja. Melissa Darwood tym nas raczy na dzień dobry w „Pryncypium”. Ciężko ten chaos ogarnąć na pierwszy rzut oka, ale właśnie to w pewien sposób zachęca do czytania dalej. Jeśli zaczniecie czytać i ten dziwny świat was odrzuci – przełamcie się, dla tej książki naprawdę warto, a dodatkowo z każdą stroną dowiadujemy się o nim trochę więcej. Autorka intryguje konceptem Nomen, Lokum i Ipsum, …