Jaka częstotliwość jest lubieżna?

Jeśli umiecie zachować dystans czytając lubieżne historyjki i nie zniechęca was przekleństwo tu i ówdzie, a doceniacie oryginalność stylu i ciekawą opowieść, to „Lubieżna częstotliwość” z pewnością zapewni Wam miły wieczór, przenosząc w jakże barwne czasy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przenieście się w czasy odwiecznych kolejek, peweksów i radosnych podwórek bez stałego dostępu do Internetu, gdzie społeczeństwo zapewniało sobie inny rodzaj rozrywki.

Lubieżna częstotliwość
Lubieżna częstotliwość

„Lubieżna częstotliwość” to zbiór zabawnych opowiadań, które nie raz wywołały uśmiech na mojej twarzy. Sama nie znam czasów PRL, chętnie zatem czytam o tym, czego świadkiem byłam jako małe dziecko, a czego kompletnie jednak nie pamiętam. Choć pewne rzeczy wydają się totalnie absurdalne, to świadomość tego, że jednak miały miejsce, czyni je absurdalnie zabawnymi. Każdy z nas ma swoje własne historie, które mogą wydać się zabawne w określonym kontekście i dla określonej publiki. Ale posiadać historie, które rozbawią rzesze innych słuchaczy, to już trzeba mieć choćby talent do opowiadania ich. Krzysztof Mielewczyk ten dar ma.

Przyznam się, że okładka mnie troszkę zbiła z pantałyku. Nie do końca odpowiada treści, a i może zniechęcić co po niektórych, kierujących się wyłącznie jej wyglądem. Sama książeczka jest niewielkich rozmiarów, ale zawiera w sobie słuszną dawkę humoru, czasem nawet rubasznego! W końcu tytuł książki może nam coś sugerować…Każda historyjka ma swój morał, niektóre są niezwykle zabawne, inne ciut niesmaczne (lecz nadal zabawne), a jeszcze inne po prostu zboczone. Tak czy owak jest to idealny sposób na oderwanie od naszej wszechobecnie zdigitalizowanej rzeczywistości, do tej, w której większe znaczenie miał kontakt człowieka z człowiekiem. Jak umiecie nabrać dystansu do przedstawianej treści, to ogromnie rozbawi Was chuć rozpierająca żonę, której mąż wyjechał za chlebem za granicę, a której zaspokojenie owych potrzeb zgorszy nawet zwierzęta!

Polecam na gorszy humor, na krótką lekturę, na drogę do pracy (ale możecie zadziwić współpasażerów wybuchem śmiechu) i na każdą inną okazję. Lekka i przyjemna lektura, napisana odświeżającym stylem, który często zahacza o rymowane satyry na lata peerelowskie. Czyta się błyskawicznie, pochłaniając te anegdotki z powiększającym uśmiechem.